Starfield miał pokazać bardziej brutalną wizję kosmosu, twierdzi jeden z twórców gry.
Dennis Mejillones to kolejny deweloper kosmicznego RPG
Bethesdy, który udzielił wywiadu kanałowi Kiwi Talkz w serwisie YouTube. Podobnie jak główny projektant zadań, tak i on opuścił studio po ponad 12 latach pracy nad takimi tytułami, jak
Skyrim,
Fallout 4 i właśnie
Starfield.
Tak jak w przypadku Willa Shena, rozmowa zeszła także na tematy niezwiązane tylko z najnowszym RPG studia. Mejillones przyznał, że zdarzyło mu się
„naruszyć protokół” pracy przy próbie przepchnięcia swoich pomysłów, wspomniał o wrażeniach ze współpracy z Toddem Howardem (który najwyraźniej spaja cały zespół pełen ambitnych osób) i spróbował wyjaśnić, jaka jest różnica między grami
Bethesdy a
Rockstarem (głównie w odniesieniu do zarzutów o m.in. mniej szczegółowe twarze w tych pierwszych).
Jednakże chyba najciekawsza informacja dotyczy brutalnego systemu obrażeń pokroju dekapitacji, który planowano uwzględnić w
Starfieldzie. Mejillones wspomniał o nim w odpowiedzi na pytanie, dlaczego kosmiczne RPG
Bethesdy nie jest tak brutalne jak choćby
Fallout 4 (które od premiery zadało też wielu graczy). Najwyraźniej zespół planował co najmniej dorównać tamtej produkcji.
Jednakże problemem okazało się to, co niemal zawsze przy projektach
Bethesdy: zbyt wielki rozmach gry. Sama dekapitacja wymagałaby ogromnego wysiłku od twórców, bo przecież każdy kombinezon, hełm etc. (nie mówiąc o wrogach) musiałyby zostać pod to dostosowane.
Ma to ogromny wpływ w przypadku różnych kombinezonów. Z technicznego punktu widzenia jest wiele rzeczy, które muszą się z tym wiązać: trzeba przeciąć kask w określony sposób i musi on odpaść, a na dole, gdzie znajduje się ciało, trzeba mieć mięsiste zaślepki.
Nie jest to czysta teoria.
Bethesda miała przygotować powiązane z tym systemy, tyle że twórcy musieli uwzględnić ogromną liczbę elementów, jeśli chcieli je zaimplementować, na przykład wszelkie przewody powiązane z hełmem i różny rozmiar ciała postaci gracza (bo od czasu premiery
Starfielda o tę i inne opcje wzbogacił się kreator postaci).
Mejillones podkreślił też, że w przypadku
Starfielda system „gore” mógłby też za bardzo odchodzić od tego, w co celowali twórcy projektu. W
Falloucie 4 przemoc może być mocno przesadzona, w stylu kultowego anime
Fist of the Northern Star (
Pięść Gwiazd Północy/
Hokuto no Ken). Zwłaszcza gdy korzystamy z pewnego krwawego perku, o którym wspomniał twórca.
Tymczasem kosmiczne RPG miało pójść bardziej w stronę realizmu (względnego; inspiracją były m.in.
Star Trek oraz
The Expanse). Tak więc przerysowane brutalne efekty w stylu
Team Fortress 2 nie bardzo pasowałyby do klimatu Starfielda, co w połączeniu z nakładem pracy skutecznie zniechęciło zespół do tego pomysłu.
Źródło:
Jakub Błażewicz - GRY-OnLine
|
| Klemens
|
| 2025-01-14 15:23:27
|
|
|